Kiedy pisząc swoje wystąpienie dojdziecie do jakiegoś ważnego, wartego podkreślenia miejsca, zwłaszcza takiego, które powinno podnieść nieco atmosferę emocjonalną, możecie się chwycić jako sprawdzonych narzędzi: anafory, epifory, albo użyć obu na raz.

Anafora

Anafora polega na powtarzaniu tych samych słów lub fraz na początku kolejnych wyodrębnionych fragmentów wypowiedzi. Używajcie jej, żeby budować napięcie, co uczenie nazywa się amplifikacją. Przykład znajdziecie w słynnym Deszczu jesiennym Leopolda Staffa:

Ktoś dziś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny…
Kto? Nie wiem… Ktoś odszedł i jestem samotny…
Ktoś umarł… Kto? Próżno w pamięci swej grzebię…
Ktoś drogi… wszak byłem na jakimś pogrzebie…

Epifora

Epifora to odwrotność anafory i polega na powtarzaniu tej samej frazy na końcu kolejnych fragmentów wypowiedzi. Służy nie tyle do podnoszenia napięcia, jako to mam miejsce w przypadku anafory, ale raczej do akcentowania sensu potarzanych wyrazów. Użył jej św. Paweł w Pierwszym liście do Koryntian:

Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko.

Symploke

Łącząc anaforę z epiforą, otrzymasz symploke, która polega na powtarzaniu tych samych słów na początku i na końcu segmentów wypowiedzi. Stosując symploke, otrzymasz jednocześnie efekt amplifikacji i położysz akcent na powtarzanie na końcu słowo. Przykład dostarcza nam inny klasyk literatury – Donald Trump. Oto fragment jego słynnej MAGA Speech. Niestety działa tylko po angielsku:

Together, we will make America strong again. We will make America wealthy again. We will make America proud again. We will make America safe again. And yes, together we will make America great again.

Wielka jest siła powtórzeń!