Entymemat, to dowód (argument, rozumowanie) retoryczny. Tym, co różni go od normalnego dowodu jest to, że pomija się w nim jedną z przesłanek. Publiczność, która wyraża cichą zgodę na przyjęcie owej niewypowiadanej przesłanki włączona zostaje w ten sposób, we wspólnotę akceptacji zaprojektowaną przez mówiącego.

Pomyślcie o takim rozumowaniu: „Ktokolwiek podnosi rękę na Kościół Katolicki, podnosi rękę na polskość”. Skrywa ono w sobie ukrytą przesłankę, którą można by wyrazić następująco: „Katolicyzm jest istotną częścią polskości”, albo: „Bez Kościoła Katolickiego nie ma polskości”. Można próbować tę ukrytą przesłankę rozumowania wyrazić na wiele innych sposobów, ale mówca celowo jej nie wypowiada, bo dzięki temu daje publiczności poczucie rozumienia pewnej prawdy, która jest tak oczywista, że nie trzeba jej nawet wyrażać w słowach. Taka prawda, której w gronie osób poważnych (a za takich przecież uważają się z pewnością wasi słuchacze) nie trzeba nawet wypowiadać na głos, to prawda fundamentalna – bezdyskusyjna. Cicha akceptacja niewypowiedzianej przesłanki sprawia, że publiczność wchodzi z mówcą we wspólnotę. I wy i ja – wydaje się mówić mówca –  rozumiemy, że to prawda. Jeżeli ktoś o tym powątpiewa, nie jest jednym z nas. W ten sposób budowana jest tożsamość zbiorowa, która czyni z mówcy reprezentanta i przewodnika duchowego pewnej wspólnoty. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że tego rodzaju entymematy są tym, co sprawia, że ludzie czują realne istnienie wspólnot. Każda kultura zakłada pewne milcząco przyjmowane prawdy. Co więcej prawdy te stanowią to, co najcenniejsze, coś czego nie można poddawać w wątpliwość. Tworzą one rdzeń, wokół którego budowana jest nasza tożsamość. Budowanie entymematów jest sposobem w jaki buduje się i przebudowuje wspólnoty.

Mistrzostwo w posługiwaniu się entymematami polega na budowaniu wspólnot, które jeszcze nie istnieją. Łatwo jest przekonać przekonanych. Prawdziwego mówcę poznaje się po tym, że potrafi również przekonać przeciwników w dyskusji. Wielcy mówcy potrafią projektować nowe wspólnoty i łączyć ze sobą ludzi, którzy nie chcieliby może w innych okolicznościach mieć ze sobą nic wspólnego. „Żaden człowiek, pisał Cyceron, nie może być dla innego człowieka czymś zupełnie obcym”. Jeżeli tak, to wszystkich ludzi musi coś łączyć i na znajdowaniu tego czegoś polega mistrzostwo w sztuce entymematu.

Jordan Peterson kierując swoje słowa do mężczyzn mówi:

Jeżeli uczysz się sztuk walki, uczysz się jak być niebezpiecznym, ale jednocześnie uczysz się to kontrolować.

Jordan Peterson

Przesłanka ukryta w tym entymemacie mogłaby brzmieć następująco: bycie niebezpiecznym polega na umiejętności kontrolowania swojego zachowania. To piękny entymemat, który buduje wspólnotę odpowiedzialnych mężczyzn. Jest on głęboko zakorzeniony w kulturze Zachodu, a jego źródeł można by szukać w postawie rzymskich stoików, takich jak Katon Utyceński albo Seneka. Daje on tym, którzy się na niego zgodzą poczucie uczestniczenia we wspólnocie ludzi poważnych i odpowiedzialnych. Kanadyjski psycholog stał się przewodnikiem duchowym wielu współczesnych mężczyzn właśnie dlatego, że potrafił odsłonić przed nimi takie właśnie fundamentalne założenia, na których mogli oni wesprzeć swoje rozumienie siebie samych. Na tym polega mistrzostwo w sztuce przekonywania.

Najważniejsze problemy polityczne i moralne, które pozostają nierozwiązane w dyskursie publicznym to problemy, dla których nie udało się znaleźć właściwych entymematów. Może wy je znajdziecie.

Warto zerknąć:

https://www.theguardian.com/media/mind-your-language/2015/apr/09/enthymeme-or-are-you-th