Adam Kotsko to bardzo przyjemny człowiek. Dowiedziałem się jego istnieniu od Slavoja Żizka, który odnalazł w książce Kotsko swój własny, rewolucyjny ideał moralny. Książka nosi tytuł “Dlaczego kochamy socjopatów. Przewodnik po późnokapitalistycznej telewizji”.

Adaś Kotsko

Nasz Adaś wzywa tam do oderwania się od seriali w rodzaju Doktor House czy Dexter i wejścia na drogę wszechstronnego rozwoju swoich własnych skłonności psychopatyczno-socjopatycznych. Przewodnikami na tej drodze mogą być, zdaniem Kotsko, Sokrates, Budda i Jezus.

Pierwszy z nich to intelektualista-obszczymur, który był bardzo pochłonięty walką o zbawienie moralne swoich rodaków, że nie skorzystał z okazji by złapać historię za oba biodra od tyłu, gdy ta sama wchodziła mu łóżka w osobie Alkibiadesa (Patrz: Platon, Uczta).

Sokrates przed wypiciem strzemiennego

Drugi to szalony, szalony księciunio, który siedział półtora miesiąca pod drzewem tylko po to, żeby się dowiedzieć, że ludzie mają prze…powiedzmy…gwizdane, o czym wiedzieli już wszyscy tzw. normalni ludzie, których istnienie ukrył przed nim nadopiekuńczy tatuś (prywatna szkoła, wakacje w Paryżu itd.) Księciunio postanowił coś na to poradzić. Po 49 dniach siedzenia i nic nie robienia, stwierdził, że najlepszym sposobem na cierpienie jest uświadomienie sobie, że wszyscy cierpią — nawet twoi wrogowie. Można i tak…

Trzecim wzorcem osobowym jest syn cieśli, który wspiął się po wszystkich szczeblach kariery typowej dla żydowskiego proroka, głosząc przesłanie miłości do wrogów (Mt 5, 38–48) i nienawiści do rodziców (Łk 14,25–33).

Jezus u szczytu kariery

Czemu Kotsko nie dodał do listy Mahometa? Mam swoją teorię.

Mahomet nie trafił na listę pozytywnych świrów, bo nie był świrem. Nie szwendał się bez celu po rynku Mekki, nie siedział zbyt długo po drzewami i nie dał się ukrzyżować. Jak nasz Wokulski, Mahomet ożenił się z starszą od siebie bogatą wdową i dożył siedemdziesiątki. Ma się wręcz wrażenie, że założenie jednej z Wielkich Religii było dla niego celem przemyślanego planu, a nie “wydarzeniem artystycznym”. Żadne z wydarzeń jego życia nie musiało być post factum interpretowane jako sukces przez zestresowanych uczniów. Żaden Duch Święty nie był potrzebny. Sto dwadzieścia lat po śmierci Proroka imperium przez niego założone osiągnęło maksymalny zasięg. Nic nie pozostawiono przypadkowi — imperium zostało założone, umocnione i przekazane w zarząd rodzinie. Mahomet był rozsądnym realistą, planującym zawczasu przyszłe podboje i sprawnie zarządzającym wiążącym się z tym ryzykiem.

A co z dzisiejszym Islamem? Czy wysadzanie się na stacjach metra i wlatywanie samolotami pasażerskimi do budynków użyteczności publicznej nie świadczy braku zdrowego rozsądku? Czy przemoc, jaką stosują żołnierze Isis jest jedynie przejawem barbarzyństwa? Czy rozsądny realista może założyć pas szachida i wysadzić się w autobusie pełnym turystów?

Oto co na ten temat Kotsko powiedział w październiku zeszłego roku:


Już tłumaczę:

Poczynając od Koranu, Islam, historycznie rzecz biorąc, przyjmował bardzo realistyczną postawę wobec faktu, że przemoc jest nieodłączną częścią życia ludzkiego i stanowi konieczną reakcję na ucisk. To ma świadczyć o tym, że Islam jest nieodłącznie związany z przemocą.

Chrześcijaństwo zostało zbudowane na zasadach pacyfistycznych, które jednak zostały porzucone tak szybko, jak tylko zdobyło sobie ono pozycję, która umożliwiała mu posłużenie się przemocą dla realizacji własnych celów. To ma być dowodem na jego wyższość jako religii.

Zaciekawiło mnie ta wypowiedź. Szczególnie dlatego, że miałem już wtedy pewną teorię, która pozwalała mi nazwać ten rodzaj realizmu, o którym pisał Kotsko. Określałem go mianem “realizmu cynicznego”. Nie ma tu miejsca na wchodzenie w szczegóły mojej wysmakowanej i eleganckiej teorii. Powiem tylko, że realizm cyniczny to postawa bardzo nowoczesna i wewnętrznie związana z prądami oświeceniowymi, które co jakiś czas pojawiają się w kulturze zachodu. Realista cynik patrzy na rzeczywistość bez złudzeń:

To szubrawiec, który ośmiela się widzieć rzeczy takimi jakie są, a nie takimi, jakie być powinny. [Ambrose Bierce, Definicja “cynika” ze Słownika diabelskiego]

Przygotowując się do zajęć ze Starożytnej II z czwartym rokiem Filozofii, natrafiłem w dziele Al-Farabiego, myśliciela muzułmańskiego z X wieku [czyli z czasów, gdy zachodnia filozofia na chleb mówiła “pep”, a w Rzymie testowano nowo obmyślony ustrój polityczny, nazwany później “pornokracją”, czyli “kurworządem”], na fragmenty, które pięknie ilustrowały, na poziomie bardzo abstrakcyjnym, ten charakterystyczny chłodny stosunek muzułmanów do przemocy.

Ciekawe ile trzeba mieć Al-Farabich w Kazachstanie, żeby kupić pół litra?

Bierzcie i czytajcie:

[…] ponieważ ta sama materia jest wspólna dwóm przeciwieństwom, a każde z tych dwóch przeciwieństw utrzymuje się przez nią i materia nie służy bardziej jednemu niż drugiemu, a nie jest możliwe, aby należała do dwóch jednocześnie, wynika stąd nieuchronnie, że materia ta jest oddana raz jednemu przeciwieństwu, a raz drugiemu, i to się dzieje kolejno. W ten sposób, każde z nich jak gdyby ma prawo względem drugiego; jedno z nich posiada coś, co jest przeznaczone dla drugiego, drugie zaś coś, co jest przeznaczone dla pierwszego, i każde z nich w ten sposób ma prawo, które powinno przechodzić na drugie. Sprawiedliwość wymaga więc, aby materia istniała w tym, a potem była przekazana tamtemu albo też aby istniała najpierw w tamtym, a potem była dana temu, i to kolejno [Al-Farabi, Państwo doskonałe, XIX].

To, co w tym miejscu Al (rodzice go nie kochali, albo byli fanami Pacino) nie mówi wprawdzie wprost inwazji Islamu na kraje Unii Europejskiej, ale przecież od tego mamy mózgi, żeby się tego domyślić. Właściwie to on ma tutaj na myśli proces zastępowania jednego pokolenia przez kolejne. Chyba w taki właśnie sposób dzisiejsi muzułmanie patrzą na relacje łączące świat Islamu z Europą. “Twoje wnuki będą muzułmanami” — krzyczy schwytany terrorysta do policjantki polskiego pochodzenia w serialu No offence wyprodukowanym przez Channel 4 [Polecam!].

Dialog ze światem Islamu w akcji — No offence (POLECAM!)

No właśnie — Europa się starzeje (przeciętna Polka ma 39 lat, przeciętna Niemka jest po 40-tce) i może mieć jeszcze nadzieję na potomstwo tylko z jurnym oliwkowym księciem z bajki (przeciętny Syryjczyk ma 20 lat). Społeczeństwa ludzkie to zasadniczo wielkie kłębowiska mnożących się robali, które aby przetrwać muszą ciągle wchłaniać w siebie swoje przeciwieństwa i przekształcać je na swój obraz i podobieństwo. Kolejne robacze pokolenia muszą przychodzić na świat, aby wydać kolejne pokolenia. Europa utraciła tę umiejętność. …i dalej Al-Farabi:

Dlatego też, jeżeli jedno z tych ciał utrzymuje się w istnieniu, to forma jego utrzyma się przez pewien czas przez to, że będzie ono ciągle kompensować to, co się w nim rozkłada. Ta rzecz zajmuje tylko miejsce tego, co się rozkłada, a nic nie może zastąpić tego, co się rozkłada z jego ciała, i nie może złączyć się z tym ciałem inaczej niż na skutek zrzucenia z tamtego ciała formy, jaką posiadało, i przyjęcia formy tego ciała. To oznacza, że ono się żywi, gdyż ciała te są wyposażone w siłę żywiącą i wszystko, co pomaga tej sile w ten sposób, że każde z nich przyciąga do siebie jakąś rzecz, która mu jest przeciwna, pozbawia ją tego przeciwieństwa, przyjmuje ją do swojej istoty i przyobleka w formę, jaką samo posiada. A kiedy siła ta z czasem osłabnie, wówczas rozkłada się z tego ciała to, czego ta przemożna siła nie może już restytuować, i w następstwie ciało się psuje.

Tak rozumując, a jest to rozumowanie na wskroś cyniczne, dochodzimy do wniosku, że to nie oni są wariatami wysadzając się na naszych lotniskach. To, co z pozoru jest aktem bezrozumnego barbarzyństwa, stanowi w istocie przejaw zdrowego politycznego rozsądku. To my jesteśmy wariatami broniąc się przed nimi. Jeżeli zobaczymy świat takim, jaki on jest, a nie takim, jakim chcielibyśmy go widzieć, to będziemy musieli przyznać, że my powinniśmy im ustąpić, a oni powinni zająć nasze miejsce.


Batman begins to understand

Czy lekarstwem na ten stan rzeczy może być powołanie własnej armii cynicznych anty-szahidów? Czy chłopaki z ONR-u podłapali coś z tej chłodnej logiki, jaką można wyczytać ze sztandarów Islamu? Czy powinniśmy wszyscy stać się wojownikami Ras Al-Ghula (to kolejny Al do kolekcji) [Por. Slavoj Žižek, Dyktatura proletariatu w Gotham City]?

W tych sprawach oświecę was tzw. następną razą. Sija!

Wojownicy Ras AL-Ghula wkraczają do Gotham
Share This