Dron jest rzeczą, której zupełnie nie chcę mieć. Nie widzę żadnego sensu w jego posiadaniu. Drony są nudne. No bo co taki dron robi? Pokazuje świat widziany z góry. <Facepalm> Naprawdę fascynujące… Ech… Wiem, że będzie się dało na tym zarobić, i że ludzie będą nadal filmowali z dronów swoje wesela. Wiem, wiem. To nie dla mnie. Chyba że…

Wyjątek zrobiłbym może dla uzbrojonych po elektroniczne zęby dronów drapieżnych (predator drones — jak to się przekłada?). Takiego drona chciałby w zasadzie mieć każdy, wraz z licencją agenta zaczynającą się od 00, dającą wolną rękę, gdy chodzi o zabijanie wrogów. Chociaż może się mylę. Może wbrew wszelkim rozsądnym oczekiwaniom bezkarne zabijanie niespodziewających się niczego ludzi wcale nie byłoby takie zabawne?

Mam dla was dwa filmiki, które mogą wam jak sądzę do myślenia w tej sprawie. Pierwszy opisuje fenomen drapieżnych dronów z perspektywy ich użytkownika, drugi — z perspektywy ofiary.

Najpierw filmik wycięty z programu BBC z serii HARDtalk, gdzie jeden z najlepszych dziennikarzy/wywiadowców Stephen Sackur rozmawia z Brandonem Bryantem, byłym operatorem drona, a dokładniej, z byłym operatorem czujników (sensor operator), czyli kimś, kto zawiaduje kamerami i wskazuje laserem cel uderzenia. Pocisk odpala już ktoś inny (wszystkie te eksperymenty nad rozproszoną odpowiedzialnością jednak się opłaciły). Brandon opowiada wcześniej w wywiadzie m. in. o tym jak wskazał do “wyburzenia” budynek do którego akurat wbiegło dziecko. We fragmencie, który przetłumaczyłem mówi o wypadku, który sprawił, że zrezygnował ze służby. Rzućcie okiem:

“Obowiązkiem wojownika jest pozwolić przeciwnikowi na powstrzymanie się od przemocy” — mocne i warte zastanowienia.

A teraz drugi filmik, w którym młody Afgańczyk, którego babcia zginęła w ataku drona mówi o tym, w jaki sposób zmieniło się jego postrzeganie nieba:

Nad wszystkim tym warto się zastanowić i z tym was zostawiam. Ciao!

Share This