Lec w cieniu

by Niezbity Pies

Stanisław Jerzy Lec był Żydem, ale nie parchem – jak sam mówił. Wywodził się z uszlachconej rodziny de Tusch-Letz. Podczas wojny był komuszym patriotą polskim. Walczył, partyzancił, odważnie sobie poczynał. Donosili na niego na gestapo.

Mam 43 lata i dwie córki. Jedna idzie w tym roku do szkoły. Patrzę na nią jak na małą łódeczkę, która niedługo odbije od brzegu. Będzie jeszcze wracać (na razie codziennie), a potem…

Leca zna się głównie z aforyzmów, ale był też poetą. Dzisiaj na chybił trafił otwarłem jego tomik poezji i przeczytałem wiersz, który jakoś dziwnie zarezonował z moim niepokojem. Wydał go w tomiku Kpię i pytam o drogę. Może w was też zarezonuje.

Ten palec, co był drogowskazem do mnie — gestapowcom,
był kiedyś paluszkiem w małym, własnym nosku,
albo pisał na śniegu: „Stachu — kura na dachu!”
Ten donos nie budził we mnie żadnego przestrachu.
Z dziecka, ucząc się, człowiek staje się człowiekiem
i wszystko co ludzkie pełnieje w nim z wiekiem.
Bywa, długo patrzę w oczy moich dzieci.
Cień zaćmi je czasem. Górą ptak przeleci.

Stanisław Jerzy Lec, Cień

You may also like

Leave a Comment